Problemy logistyczne
17 listopad 2007
Kategoria: Inne
Swego czasu miałem niewielką firmę. Sama działalność tejże firmy jest nieistotna, w każdym razie nie jest to przedmiotem tego opracowania, a więc nie zajmujmy się tym. Wiele firm prowadzących działalność polegającą na sprzedaży czy produkowaniu towarów w pewnym momencie musi zmierzyć się z poważnym problemem jakim jest logistyka.
Bardzo często wymagania, jakie stawia przed biznesmenami problematyka zarządzania surowcami, półproduktami, transportem i magazynowaniem przekraczają ich umiejętności, a czasem również ich możliwości. Cóż jednak zrobić, jakoś trzeba tym zarządzać. W dużych firmach logistyką zajmują się całe oddziały speców, ludzi, którzy spędzili godziny całe na studiowaniu tego zagadnienia, są do tego przygotowani i w związku z tym pewnie sowicie opłacani. Cóż ma jednak robić mały biznesman, a takim właśnie biznesmanem byłem ja, kilka lat temu.
Rozwiązania:
Właściwie ma on tylko dwa rozwiązania. Pierwsze, to powierzenie takich problemów jak transport, magazynowanie, w ogóle cała logistyka, jakiejś firmie zewnętrznej. Tu niewielki biznes może napotkać barierę nie do przejścia.
Szczególnie ciężkie jest to w przypadku firm rozpoczynających dopiero żeglugę po wezbranych wodach gospodarki. Otóż rozwiązania proponowane przez kompanie specjalizujące się w temacie logistyki są szyte na miarę olbrzymów. Gdy pada temat magazynowanie, wspomina się o setkach metrów kwadratowych powierzchni magazynowej, gdy rozmowa jest o transporcie, zaraz ktoś wspomina o dziesiątkach ciężarówek, towarowych składach kolejowych, czy transporcie morskim. Owszem, olbrzymia montownia samochodów czy awionetek może rozważać tego typu propozycje, ale przecież nie jednoosobowa firemka, której miesięczny obrót wynosi 5 - 7 tysięcy peelen. A właśnie, olbrzymim rozwiązaniom wtórują i olbrzymie honoraria. To prawda, można przytulić sie do jakiegoś większego transportu i przy okazji przewozić swoje towary czy surowce, ale o ile kompanię ściągającą zza oceanu dwa statki pełne towaru co miesiąc stać na to, a nawet specjalnie nie odczuwa tych kosztów, o tyle małego pypcia z małym interesem ledwo stać na opłacenie jednej paletki w ładowni tegoż okrętu, a taką opłatę opłakiwał będzie jeszcze bardzo długo.
Jest także inne rozwiązanie tego problemu, czyli heroiczna próba samodzielnego dźwignięcia tematu. Może to być co prawda logistyka przez małe \\\\\\\\\\\\\\"l\\\\\\\\\\\\\\", bo wszystkie rozwiązania, znajomość przepisów itp, będą tylko i wyłącznie takie, jak w tym momencie potrzeba, ale przez jakiś czas daje się tak działać. Któregoś pięknego jednak dnia do twych wrót zastukać może urzędnik i twierdząc, że przez ostatnie 5 - 10 lat źle interpretowałeś jakiś tam paragraf w jakiejś tam ustawie, wystawić może pokaźny rachunek. I to jest poważny problem, bo taka kara zazwyczaj też jest szyta na miarę kolosów. Oni by tego nie poczuli, dla ciebie to koniec własnego interesu.
Malutki przykład z autopsji
Towary, które wytwarzała moja firemka trzeba było gdzieś sprzedawać. Musiałem więc dogadywać się jakoś z wszelkiego rodzaju sprzedawcami, a ponieważ prowadziłem firmę iście mikroskopijną, to owe sklepy i sieci sklepów dyktowały warunki. I tak pewnego dnia okazało się, że moje produkty, by zostały rozprowadzone, muszą posiadać kody kreskowe. Ideę kodu kreskowego oczywiście znam, ale nie miałem pomysłu jak tą sprawę rozwiązać. Zamiast zajmować się swoją działalnością, musiałem dokształcać się w temacie dorosłej logistyki.
W końcu dowiedziałem się, że jest cały taki system i w ogóle można wejść w jego skład. Naturalnie za pewną opłatą, dla niektórych to niewiele, dla mnie dużo. Poza tym jako niemowlę w uniwersum kodów paskowych co chwilę napotykałem nowe kłopoty i pytania, każda konsultacja i każde szkolenie to był po prostu majątek. Do tego przez zarządzających całym systemem zasypywany byłem stertami ankiet do uzupełnienia. Chwilami wręcz pytano o dane, których nie do końca chciałem ujawniać, ale byłem zmuszony pod groźbą odcięcia od programu. Tak też byłem wrobiony w sprawy zupełnie mi zbędne. W końcu doszło do tego, że zanim do końca wdrożyłem ten cały system kodów kreskowych, moja firma upadła… właśnie pod ciężarem tego typu głupot.